Rzadko nazywa się je po imieniu, częściej opisuje przez skutki: ktoś "bardzo poukładany", kogo żadna niespodzianka nie zdoła odciągnąć od planu. Obsesyjno-kompulsyjne zaburzenie osobowości (OCPD), nazywane też osobowością anankastyczną, opisuje trwały sposób funkcjonowania zorganizowany wokół perfekcjonizmu, porządku i kontroli, w którym zasady, listy i szczegóły zaczynają w końcu liczyć się bardziej niż rezultat czy elastyczność. Jego nazwa niefortunnie przypomina OCD, z którym nie ma niemal nic wspólnego, i nie należy go też mylić ze zwykłą sumiennością.
Czym jest OCPD
OCPD należy do tego, co klasyfikacje nazywają zaburzeniami osobowości: nie jest epizodem, który pojawia się i mija, lecz stałym sposobem reagowania i wchodzenia w relacje, obecnym od wczesnej dorosłości i widocznym w kilku obszarach życia naraz.
Sedno mieści się w trzech słowach: perfekcjonizm, porządek, kontrola. Podręczniki opisują cechy, które nigdy nie występują wszystkie u jednej osoby: pochłonięcie szczegółami tak silne, że cel zadania gubi się po drodze; wymagania, które uniemożliwiają dokończenie tego, co zostało zaczęte; zaangażowanie w pracę zostawiające niewiele miejsca na odpoczynek i przyjaźnie; niechęć do delegowania, chyba że druga osoba robi to dokładnie tak samo; nieugięta skrupulatność w kwestiach moralności lub zasad; trudność z rozstawaniem się z przedmiotami bez wartości; upór, który otoczenie zauważa na długo przed samą osobą.
Diagnozy nie stawia się ani na podstawie pojedynczej cechy, ani jednego obciążonego okresu: wymaga ona, by dostatecznie wiele z tych cech współwystępowało trwale, a przede wszystkim by miały one realny koszt dla zdrowia, pracy lub więzi.
Jak to wygląda na co dzień
Z zewnątrz OCPD przypomina doskonałość. Od wewnątrz obciążenie, które nigdy nie opada. Dokument jest czytany na nowo, aż termin minie, praca przygotowawcza zajmuje miejsce właściwej pracy, prosta decyzja zamienia się w wyczerpujące poszukiwania: wybrać, nie sprawdziwszy wszystkiego, to podjąć ryzyko.
Czas wolny bywa poświęcany jako pierwszy, nie z ascezy, lecz dlatego, że wydaje się nie do obronienia, dopóki cokolwiek pozostaje niedokończone. Delegowanie jest punktem drażliwym: powierzyć zadanie znaczy zgodzić się, że zostanie zrobione inaczej, a więc gorzej. Stąd nawyk poprawiania wszystkiego, który wyczerpuje i który rani.
Główne nieporozumienie: OCPD i OCD
Oba skróty są podobne, obie rzeczywistości znacznie mniej. W OCD natrętne myśli narzucają się wbrew woli osoby i często prowadzą do rytuałów, które mają obniżyć lęk. Myśli te są odbierane jako obce lub przesadne, a osoba chciałaby się ich pozbyć.
W OCPD co do zasady nie ma ani natrętnych obsesji, ani rytuałów neutralizujących. Wymagania wydają się od środka uzasadnione: to nie jest za dużo, to właściwy poziom, a to inni są poniżej. Nazywa się to funkcjonowaniem egosyntonicznym, zgodnym z obrazem, jaki osoba ma o sobie samej. Konsekwencja praktyczna: OCD często skłania do zgłoszenia się po pomoc z własnej inicjatywy, podczas gdy przy OCPD to raczej otoczenie lub praca jako pierwsze sygnalizują koszt. Oba mogą współwystępować, ale są to dwie odrębne diagnozy, do których nie podchodzi się tak samo.
Lubić, gdy coś jest dobrze zrobione, to nie zaburzenie
Trzeba to powiedzieć wyraźnie: staranność, punktualność i zamiłowanie do rzeczy dobrze zrobionych nie są objawami, a zdecydowana większość osób drobiazgowych nie ma żadnego zaburzenia. Tym, co przenosi w pole kliniczne, nie jest poziom wymagań, lecz utrata elastyczności i cena płacona za jej utrzymanie.
Dwa obiegowe przekonania warto rozbroić. Pierwsze to zsunięcie się słowa w stronę obelgi: "maniak kontroli", "sztywniak" służą przede wszystkim do zdyskwalifikowania kogoś w kłótni, a słownik kliniczny niczego już wtedy nie opisuje.
Drugie to przekonanie, że sztywność byłaby chęcią rządzenia. W większości opisów klinicznych wynika ona raczej z lęku przed zrobieniem czegoś źle i z nietolerancji niepewności. Nie unieważnia to skutku odczuwanego przez otoczenie, ale zmienia to, na co się odpowiada. Potrzeba rutyny występuje także w autyzmie, z innych powodów: tylko specjalista może to rozróżnić.
Co jest ustalone, a co pozostaje przedmiotem sporu
OCPD należy do najczęściej opisywanych zaburzeń osobowości w populacji ogólnej, ale szacunki rozpowszechnienia bardzo się różnią w zależności od narzędzia: tendencja jest warta więcej niż jedna liczba. Jego miejsce w klasyfikacjach również się przesuwa. ICD-11 porzuciła listę kategorii osobowości na rzecz oceny wymiarowej, w której ten obraz odpowiada domenie zwanej anankastią, a spór o granicę między silnie zaznaczoną cechą a zaburzeniem pozostaje otwarty.
Jeśli chodzi o pomoc, głównym kierunkiem jest psychoterapia, przy uboższych danych niż w przypadku OCD. Żaden lek nie leczy OCPD jako takiego: leczenie może być skierowane na współwystępującą depresję lub lęk, częste w tym obrazie, ale to inne wskazanie. Z samej diagnozy nie da się wyprowadzić żadnego indywidualnego rokowania.
... a życie uczuciowe
Tym, co męczy partnera, prawie nigdy nie jest sam poziom wymagań, lecz jego rozszerzenie na obszary, które o to nie prosiły, i wrażenie życia pod nieustanną oceną. Sprzątanie, prowadzenie samochodu, organizacja weekendu: każdy gest staje się możliwą poprawką.
Trzy drogowskazy pomagają bardziej niż długie wyjaśnienia. Zapowiadać zmiany, zamiast je improwizować: to nieprzewidziane naprawdę zacina. Wyznaczyć terytoria, uzgadniając obszary, w których ten poziom wymagań obowiązuje, i te, w których nie obowiązuje, pozwala uniknąć negocjowania za każdym razem. Nazwać koszt raz, spokojnie, opisując skutek zamiast rozdawać etykiety, działa lepiej niż poprawianie na bieżąco. I nikt w związku nie ma obowiązku odgrywać roli terapeuty.
Dla osoby, której to dotyczy, bardziej użyteczne jest mówienie przykładami niż skrótami: co musi być ustalone z wyprzedzeniem, co się dzieje, gdy plan się zmienia, co podlega negocjacji, a co nie. Granica zapowiedziana jest szanowana; granica odkryta przez jej przekroczenie kończy się kłótnią.
Sama diagnoza nie mówi nic ani o czułości, ani o poczuciu humoru, ani o lojalności, ani o zdolności do zrobienia kroku w bok, gdy druga osoba tłumaczy, co to z nią robi. Wiele par bardzo dobrze sobie w ten sposób radzi, pod warunkiem że elastyczności nie oczekuje się zawsze od tej samej osoby.