Zrozumieć · Atypiklove

Narcystyczne zaburzenie osobowości: co naprawdę mówi ta diagnoza

Czym jest narcystyczne zaburzenie osobowości, dlaczego wielkościowość i krucha samoocena idą w parze, i co odróżnia diagnozę kliniczną od obelgi rzuconej po rozstaniu.

Niewiele słów przeszło tak szybko ze słownika klinicznego do języka potocznego. Narcyz służy dziś do określenia szefa, który poniża, byłego partnera, który zranił, osoby, która za dużo mówi o sobie. Narcystyczne zaburzenie osobowości oznacza coś innego: sposób funkcjonowania utrwalony od początku dorosłości, obecny w wielu obszarach życia i kosztowny dla samej osoby tak samo jak dla jej otoczenia.

Co opisuje ta diagnoza

Narcystyczne zaburzenie osobowości należy do rodziny zaburzeń osobowości: nie są to epizody, które przychodzą i mijają, lecz trwałe sposoby postrzegania siebie, postrzegania innych i reagowania, które wyraźnie odbiegają od tego, czego oczekuje otoczenie kulturowe, i które wywołują cierpienie lub zaburzają funkcjonowanie.

Klasyfikacje opisują rozpoznawalną całość: przesadne poczucie własnej ważności, fantazje o sukcesie, przekonanie o byciu kimś wyjątkowym i o tym, że rozumieć mogą tylko osoby równie niezwykłe, wyraźną potrzebę podziwu, oczekiwanie szczególnego traktowania, skłonność do traktowania relacji jako środka do celu, empatię trudno dostępną, zazdrość oraz postawę odbieraną jako wyniosła.

Trzy zastrzeżenia ważą więcej niż sama lista. Potrzeba kilku takich cech razem, a nie jednej. Muszą być stałe i obecne w różnych obszarach: w pracy, w przyjaźni, w związku, a nie tylko w trudnym okresie. I potrzebne są realne konsekwencje. Lubić podziw to nie zaburzenie: wiele osób ma cechy narcystyczne, a nic w tym nie wymaga leczenia.

Widoczna wielkościowość, krucha samoocena

Tu leży zasadnicza sprzeczność: to, co widać, jest ogromną pewnością siebie, a to, co ją podtrzymuje, jest samooceną, która nie znosi sprzeciwu. Dlatego zwykła uwaga może wywołać reakcję zupełnie nieproporcjonalną do tego, co zostało powiedziane. Klinicyści mówią o zranieniu narcystycznym: chwili, w której obraz siebie zostaje podważony, po której przychodzi wstyd, zimna wściekłość, pogarda albo szybkie załamanie.

Literatura często rozróżnia dwie postacie. Postać wielkościową, ekstrawertyczną, dominującą, pewną siebie, odpowiadającą obiegowemu wyobrażeniu. I postać wrażliwą, bardziej dyskretną, złożoną z nadwrażliwości na krytykę, wycofania, lęku społecznego i nieustannych porównań, która często pozostaje niezauważona i trafia do leczenia pod etykietą depresji. Sposób powiązania tych dwóch twarzy pozostaje przedmiotem sporu: oscylacja u tej samej osoby, odrębne podtypy albo wymiary współistniejące.

Empatia również zasługuje na doprecyzowanie. Trudność nie zawsze dotyczy zdolności do zrozumienia tego, co czuje druga osoba, która bywa subtelna, lecz dostępu do tego zrozumienia w chwili, gdy stawką jest samoocena. To empatia, która wyłącza się w najgorszym momencie, a nie empatia nieobecna.

To słowo stało się oskarżeniem

To najczęstsze pomieszanie pojęć i zasługuje na to, by zmierzyć się z nim wprost. Nazwanie byłego partnera narcyzem mówi przede wszystkim, że ten związek zranił. To realna informacja i wystarcza, by poprosić o pomoc. Nie stanowi jednak diagnozy: zaburzenia osobowości nie rozpoznaje się na odległość, ani przez bliską osobę, ani przez treści w internecie, ani po rozstaniu.

Krążą dwa symetryczne błędy. Pierwszy polega na przekonaniu, że każde raniące zachowanie w związku ujawnia zaburzenie narcystyczne. Kontrola, kłamstwo, upokarzanie i manipulacja występują bardzo szeroko poza jakąkolwiek diagnozą i nie potrzebują diagnozy, aby być nie do przyjęcia. Drugi polega na przekonaniu, że diagnoza wyjaśnia, a więc usprawiedliwia. Ona niczego nie usprawiedliwia: zaburzenie rzuca światło na sposób funkcjonowania, nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności za czyny.

Wyrażenia w rodzaju "przemoc narcystyczna", bardzo rozpowszechnione w mowie potocznej, nie są kategoriami diagnostycznymi. Opisują doświadczane zachowania, a nie zweryfikowaną jednostkę kliniczną.

Jak stawia się tę diagnozę

Stawia się ją podczas konsultacji, u specjalisty zdrowia psychicznego, na podstawie długiej historii osoby i wielu obszarów jej życia. Jedno spotkanie ani opowieść o jednym konflikcie nie wystarczą.

Diagnoza różnicowa zajmuje dużą część pracy. Faza hipomaniakalna lub maniakalna daje spektakularną, lecz epizodyczną wielkościowość. Osobowość borderline dzieli nadwrażliwość na odrzucenie, przy wyraźniejszej niestabilności tożsamości i afektu. Osobowość antyspołeczna dzieli instrumentalne traktowanie innych, z łamaniem zasad na pierwszym planie. Niektóre autystyczne trudności z dostosowaniem społecznym bywają błędnie odczytywane jako arogancja. Substancje zacierają cały obraz.

Co do częstości, lepsza jest ostrożność: szacunki bardzo się różnią w zależności od metody, diagnoza jest wyraźnie rzadsza, niż sugeruje użycie tego słowa, i stawia się ją częściej u mężczyzn. Osoby, których to dotyczy, rzadko zgłaszają się z powodu samego zaburzenia: przychodzą z depresją, po rozstaniu, po załamaniu w pracy.

Co pomaga

Nie istnieje lek na zaburzenie narcystyczne. Leczenie farmakologiczne może dotyczyć depresji, lęku lub współwystępującego zaburzenia, a nie struktury osobowości.

Zasadniczą pomocą jest psychoterapia, prowadzona długo: terapia schematów, terapie psychodynamiczne skupione na relacji, podejścia oparte na mentalizacji. Ich podstawa dowodowa jest cieńsza niż w przypadku osobowości borderline, a badania trwają: należy powiedzieć to wprost, zamiast obiecywać wynik.

Powracają dwie przeszkody. Wejście w leczenie jest trudne, bo prośba o pomoc odsłania dokładnie to, co ten sposób funkcjonowania chroni. A wczesne przerwania są częste, często po sesji przeżytej jako upokarzająca. To niczego nie przekreśla: realne zmiany istnieją, zwykle powolne, i żadnego rokowania nie da się odczytać z samej etykiety.

... a życie uczuciowe

Kochać można, i często intensywnie. Próbą dla związku jest moment, w którym zostaje naruszona samoocena: rozmowa zmienia wtedy temat bez uprzedzenia, a różnica zdań staje się zagrożeniem.

Kilka drogowskazów pomaga bardziej niż wyjaśnienia. Rozmawiać w spokojnej chwili, a nie w trakcie narastania napięcia, nazywając konkretne fakty zamiast cech charakteru: "kiedy powiedziałeś to przy moich znajomych" niesie więcej niż "jesteś narcyzem". Umówić się z góry, co się dzieje, gdy ton się podnosi, łącznie z przerwą. Odróżniać zranienie od zachowania nie do przyjęcia, bo przy pierwszym można towarzyszyć, a drugiemu trzeba odmówić. I nie wchodzić w rolę terapeuty: partner może wspierać pracę, ale nie może jej prowadzić.

Etykieta nie przepowiada ani wierności, ani życzliwości, ani tego, jak długo związek potrwa. Opisuje pewną wrażliwość, a nie scenariusz napisany z góry.

Na koniec wyraźna granica: jeśli w związku pojawia się przemoc, groźby, izolowanie lub strach, pytanie nie dotyczy już diagnozy, lecz bezpieczeństwa, i rozwiązuje się je z pomocą specjalistów i służb do tego powołanych. Pomaganie komuś nie zobowiązuje nikogo do pozostania w związku, który go niszczy.

Poznaj kogoś, kto rozumie, jak myślisz i czujesz

Na Atypiklove nie musisz wyjaśniać, jak myślisz ani co czujesz. Znajdź osoby, przy których możesz być sobą, we własnym tempie.

Stwórz mój profil - za darmo

Częste pytania

Czy nazwanie byłego partnera narcyzem coś znaczy?

Najczęściej znaczy to, że związek zranił, a to już jest wystarczająca informacja. Diagnoza natomiast opisuje sposób funkcjonowania utrwalony od wczesnej dorosłości i obecny w kilku obszarach życia, a stawia się ją w gabinecie, nie na odległość. Opowiedzenie faktów daje więcej niż przyklejenie etykiety: to ono pozwala uzyskać pomoc.

Czy osoba z tym zaburzeniem potrafi kochać?

Tak, i często z prawdziwą intensywnością. Trudność polega na dotarciu do tego, co czuje druga osoba, gdy tylko w grę wchodzi poczucie własnej wartości: zwykła uwaga może zostać odebrana jako atak, a reakcja daleko wykracza poza temat. Wiedza o tym z góry zmienia przebieg kłótni.

Co naprawdę pomaga w związku?

Mówienie o sprawach w spokojnym momencie, a nie w trakcie eskalacji: co jest w porządku, co nie jest i co robicie, gdy ton się podnosi. Psychoterapie istnieją i wymagają czasu, ale prowadzi się je ze specjalistą, nie z partnerem. Pomaganie komuś nikogo nie zobowiązuje do pozostania w związku, który go niszczy.

Tu też się odnajdujesz?

Wiele osób ma kilka atypowości naraz. Odkryj sąsiednie profile.

Chcesz poznać osoby, które cię rozumieją?

Darmowa rejestracja w 2 minuty. Bez karty płatniczej.